Anna Szczypczyńska - Dziewczyna mojego męża




Nowa powieść pełna uroku, ciepła i zabawnych dialogów pani Anny Szczypczyńskiej.


To moje pierwsze spotkanie z autorką i od razu bardzo udane.


Idealna książka na wakacje, na urlop nad wodą.


Historia prosta, ale z morałem.

Nie nużyła mnie ani nie denerwowała.


Przede wszystkim profesjonalne podejście do długoletniego związku i związanej z tym rutyny, znudzenia, wypalenia. Ten trudny temat zwykle traktowany jest po macoszemu, z niedbałością, przymrużeniem oka. Tutaj mimo że lektura jest lekka, nie czułam się zażenowana, a wręcz przeciwnie. Poczułam wielką sympatię do autorki.


*******


Lucyna i Tomasz po dwudziestu latach wspólnego życia postanawiają się rozstać. Powód wydaje się oczywisty: zmienili się, chcą innych rzeczy, a namiętność, która lata temu zbliżyła ich do siebie, całkowicie wygasła. Do tego ich córka dorosła i wyfrunęła z domu na zagraniczną uczelnię.

Trudno o lepszy moment na zmiany!

Początkowo nowo obrana droga wydaje się bajeczna – Lucyna i Tomasz wchodzą w związki i korzystają z życia. Jednak pewnego dnia na ich mailowe skrzynki przychodzi wiadomość, która wszystko zmienia – zaproszenie na wesele wspólnego znajomego, które odbędzie się we Włoszech nad jeziorem Garda. Brzmi wspaniale, dopóki Tomasz nie zaproponuje, by pojechali na nie we czwórkę: Lucyna ze swoim partnerem, on ze swoją dziewczyną. „Wreszcie mogłabyś ją poznać!”. Tylko czy Lucyna jest na to gotowa? Czy chce poznać dziewczynę swojego męża?

To dopiero początek perypetii, bo wśród malowniczych krajobrazów, przy śpiewie cykad i smaku włoskiego wina, bohaterowie będą musieli się zmierzyć z wieloma problemami.

Dziewczyna mojego męża to lekka opowieść o tym, jak z pozoru niewinne kłamstewka mogą skomplikować życie, ale przede wszystkim zepsuć relacje z tymi, na których najbardziej nam zależy.