poniedziałek, 13 kwietnia 2015

867 ==> Homedelight - woski Yankee Candle & świeca Bomb Cosmetics



Witajcie Kochani w nowym tygodniu :)
Dziś przychodzę do Was z recenzją wosków Yankee Candle i świecy, które ostatnio zakupiłam w sklepie Homedelight, gdy była promocja z darmową dostawą.
O takich promocjach możecie przeczytać na ich fanpage albo z maili po zapisaniu się do newslettera. 
Akurat przez ten ubiegły weekend była promocja na 25% zniżkę na zakup produktów Yankee Candle.


Teraz wybrałam sobie zapachy:

=> Snow in love - Zapach polecony mi przez Agnieszkę z AgnesArt. To dzięki niej, się na niego skusiłam. Mnie również zaczarował. Wosk, z tej grupy zapachów, które nazywam perfumowanymi. Bo gdyby zamknąć zapach danej tarty we flakonie, to równie dobrze, mogłabym go tak wykorzystać. Czytałam wiele recenzji na jego temat, ja w nim nie czuję nic zimowego, iglastego, światecznego. Zapach dla mnie stricte glamour. Bardzo słodki, zwiewny, romantyczny, kobiecy. Żaden mężczyzna się przy nim nie odnajdzie. Zapach roznosi się po całym domu w kilka chwil.
Dominują nuty pudrowe.

=> Cassis - "Pełen życia i pobudzający zmysły Cassis: soczysty aromat czarnej porzeczki z odrobiną cierpkości." - z opinią producenta zgadzam się w 100%. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów z tych pokazanych w tym poście. Bardzo mocno owocowy, kuszący zapach cierpkiej porzeczki. Idealny zapach na zakończenie ciężkiego dnia. Już odrobinka wystarczy aby wypełnić pomieszczenie pełnym aromatu zapachem. Zapach bardzo soczysty i rześki. Dość jednolity i płaski. Ale takie też lubię. 

=> Cappucino truffle - Mój faworyt. Zamówiłam sobie już dużą świece z niego. Absolutnie uzależniający oraz wciągający zapach. Idealny dla fanów czekolady. Słodycz kakao przełamana gorzką truflą. Brakuje mi słów aby opisać tę poezję i rozkosz zapachu. Intensywny, piękny, otulający, rozgrzewający. 

=> Tarte tatin - do tej pory tylko ją piekłam. I wiecie, że ten wosk pachnie tak samo jak domowe ciasto, które robię z przepisu Ani Starmach? Fantazja. Zapach który wzmaga głód i chcice na słodkie. Bardzo korzenny z mocno wyczuwalną nutą cynamonu. Po chwili czujemy ciasto, a potem wydziela się zapach pieczonych jabłek. Bardzo złożony, warstwowy zapach. 
Sama tarta pachnie na sucho już jak najlepsze ciasto. Po odpaleniu ten zapach się wzmacnia z 10 razy.  

=> Pain au raisin - Na ten zapach również namówiła mnie Agnieszka. Typowa drożdżówka z rodzynkami. Co tu dużo mówić. 1 do 1.  Tarta zarówno na sucho jak i po zapaleniu ma bardzo maślano-drożdzowy zapach. Wyczuwalne nuty luksusowej brandy. Trochę przełamana słodyczą lukru. Co do rodzynek mało je wyczuwam, ale napisałam o nich, gdyż moi znajomi je czują. Zapach bardzo bardzo słodki. Ta linia Classic bardzo się udała. Każdy zapach jest strzałem w 10, i ciężko się zdecydować na jeden jedyny ulubiony wariant. 

=> Wedding day - no i moje rozczarowanie. Tarta dla mnie capi, dosłownie capi zleżałą panią Walewską (z całym szacunkiem do jurorki Twoja Twarz Brzmi Znajomo). Pamiętacie takie perfumy? Moja babcia ich używała, ostatnio się z nimi spotkałam w Lidlu. Zapach za bardzo perfumowany, za mocno kwiatowy. Widocznie nie dla mnie zapachy kwiatowe są przeznaczone, bo co rusz w którymś widzę wady. Kwaśny, o to dobre określenie. Ten zapach po zapaleniu jest własnie kwaśny. Jak stare, zepsute perfumy. Przy czym jest bardzo mocny. Absolutnie nie dla mnie. 


Oraz świece Bomb Cosmetics  - Gingerbread cookies.

Zapach ze świątecznej linii, co mi w niczym nie przeszkadza. Bardzo piękny design świecy, na wyprzedaży kosztuje tylko 19,90.
Już na sucho możemy poczuć nuty piernikowo-imbirowe.
Po zapaleniu, już po kilku chwilach czuję nuty alkoholowe. Potem jest tylko lepiej. Słabo wyczuwalna truskawka miesza się z cytryną. Czujemy zarówno karmel jak i goździki, cynamon czy wspomniany wcześniej imbir. 
Zapach bardzo złożony, ciepły, otulający, przyjazny. Kocham takie zapachy. Jest to zapach, który bardzo uspokaja i wycisza. 











Wszystkie przedstawione woski i świece do kupienia w ==> Homedelight