Kto mnie dłużej ogląda to wie że kosmetyków siostrzanych marek Vianek czy Sylveco to zbytnio nie lubię. Formuły są jakby przestarzałe a same konsystencje tępę.
Do tego produktu podeszłam jak do jeża. Stwierdziłam że sobie ją użyje z raz czy dwa a resztę oddam mamie.
Pojemność 70 g
Cena regularna 28,00
Obietnica producenta:
Wyjątkowe połączenie delikatnego peelingu w postaci drobno zmielonego siemienia lnianego i maseczki. Dzięki niezwykle delikatnej formule może być stosowana w przypadku każdego rodzaju cery, nawet bardzo cienkiej i wrażliwej. Bogactwo składników odżywczych (olej sojowy, olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, masło kakaowe, masło shea, masło avocado) oraz miód wspaniale odżywia, wygładza, nawilża i uelastycznia skórę. Po zastosowaniu pozostawia skórę aksamitnie gładką, promienną i pełną blasku.
Moja opinia:
Jako peeling to nie dla mnie. Drobinki są zbyt małe i prawie niewyczuwalne. Używałam ją jako maseczki, którą grubszą warstwą nakładałam na twarz, a po 15 minutach zmywałam płatkiem wielorazowym namoczonym w gorącej wodzie.
Skóra po użyciu jest bardzo miękka, gładziutka. I przy tym dość dobrze nawilżona. Fajnie przyjmuje dalszą pielęgnację.
Zapach samej maski też nie jest najgorszy. A konsystencja mocna i gęsta. Nie spływa z palców i można ją bardzo dokładnie i wcierać w cerę jak i nakładać jako maskę na twarz.
Widziałam głosy że potrafi uczulić i zapchać. Mnie na szczęście nie zrobił nic złego.
Podoba mi się ten kosmetyk i z ręką na sercu mogę go Wam polecić. Zużyję go do ostatniej kropelki.