środa, 24 października 2012

331 - ala Dita von Teese


Zmieniona fryzura popchnęła mnie do dalszych zmian w wyglądzie swoim i bloga.
Często słusznie zresztą, narzekaliście na marną jakość zdjęć. Ostatnio udało mi się nawiązać znajomość z cudowną dziewczyną, aniołem w ludzkiej postaci. Zgodziła się robić mi zdjęcia, bez ingerencji w mój strój.
Dla mnie zdjęcia robione przez nią to NAJLEPSZE jakie do tej pojawiły się na blogu i mam nadzieję że jak najczęściej będziemy się spotykać.  Nie tylko ze względu na zdjęcia.  Chcę poznać Marysię jak najlepiej i się z nią zaprzyjaźnić. 

To jest najlepsze w całej działalności bloga. Poznawanie takich wspaniałych osób jak Marysia. 

Tworząc poniższą stylizację mocno zainspirowałam się pokazami Dolce&Gabbana, Prady, strojami kobiet z początku lat 40, burleską i Moulin Rouge.  Intensywna czerwień ust miała być jedynym mocnym  akcentem przy zmatowionej, bladej buzi. Wszystko utrzymałam w tonacji czerni, czerwieni, szarości.
Spódnicę, naszyjnik i buty dobrze już znacie. Nowością w mojej szafie jest gorset. Szyty na miarę, i jak widać idealnie leży. Można nosić go na dwa sposoby. Oba starałyśmy się zaprezentować. Z szelkami i bez.
Trudno w nim oddychać, ale dla tej powstałej linii i talii warto się pomęczyć. Szpilki się pod niego nie wbije.  Mam o wiele różne, pozytywniejsze odczucie niż po noszeniu cienkiego teraz widzę że niedopasowanego gorsetu z H&M gdzie fiszbiny przytrzymujące piersi były wszystkim. I gorset nie miał więcej zalet. W sumie ten gorset jest tak dopasowany i na tyle wysoko podnosi biust że szelki są zbędne. 



Stylizacja, makijaż: ja
Zdjęcia, fryzura: Maria D. :*

Mam na sobie:
Gorset: Carla Style 145,00
Spódnica: C&A via sh 1,00
Pasek: F&F
Naszyjnik: Monashe 49,90


Buty: Centro 39,00


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.