środa, 3 czerwca 2015

890 ==> BeGlossy - maj 2015






Witajcie Kochani,
ostatnio spotkała mnie bardzo przyjemna niespodzianka. A mianowicie okazało się, że zostałam jedną z Ambasadorek majowej edycji pudełka BeGlossy.
Wielu z Was na pewnie wie o co chodzi. 
W tym samym czasie, o czym mogliście przeczytać na moim fanpage, zamówiłam sobie archiwalne pudełko tj. marcowe, które mnie zachwyciło swoim przepychem i różnorodnością kosmetyków.

Majowe pudełko trafiło w moje ręce równo tydzień temu. Przez ten czas testowałam dla Was jego zawartość. 
Dziś kilka słów o moich wrażeniach.

Majowy box powstał we współpracy z drogerią Hebe. Wszystkie produkty, które można znaleźć w tym pudełko, można zakupić w drogeriach Hebe. 


Po otwarciu przesyłki zachwyciło mnie od I rzutu energetyczne różowe pudełko. 
W środku znalazłam zapakowane w pergamin kosmetyki w obwiązane wstążką, ulotki reklamujące zawartość pudełka, magazyn BeGlossy, kartę członkowską Hebe, naklejki oraz skrzące się kolczyki z kryształkami.

Pudełko kosztuje 59 zł, a zawartość kilkakrotnie przekracza koszt boxa. 

W pudełku znalazłam 6 kosmetyków + wspomniane wcześniej kolczyki.

Produkty pełnowymiarowe:
- BANDI - energetyzujący multiaktywny koktajl Female 30 ml - cena: 74,99

- GOSH - odżywcza pomadka do ust 4 g - cena: 31,99

- SHEFOOT - serum ultra regeneracyjne 50 ml - cena: 21,99

- PUREDERM - plastry na zniszczone pięty 4 sztuki - cena 19,99

Miniaturki produktów:
- PHYTO - maska do włosów PHYTOKERATINE 50 ml / 200ml cena 106,99

- PROSALON - maska do włosów z olejkiem arganowym 50 g/ 1000g cena 28,99



Plastry na zniszczone pięty:
Nie jest to produkt szczególnie rewelacyjny, ale takiegoż się nie spodziewałam. Po odmoczeniu stóp w misce z solami, osuszałam pięty oraz naklejałam plasterki i szłam spać. Miałam to szczęście, że się mi nie odklejały, ale czy rano pięty były jakoś szczególnie piękniejsze czy gładsze, to nie zauważyłam. Na pewno były miększe i nawilżone. Czyli coś dały, 
Plasterki można polecić jako nowość do przetestowania, ale nie do trwałego użytku. 

Serum ultra regeneracyjne
Plusem jest poręczne opakowanie z aplikatorem. Serum przeznaczone jest do bardzo zniszczonych, popękanych i szorstkich stóp. Po kilku dniach stosowania skóra na piętach jest gładsza, nie łuszczy się, nie pęka. Podoba mi się że produkt jest hypoalergiczny, nie posiada parabenów ani silikonów. Bardzo przyjemnie pachnie. Za tą cenę jest to produkt naprawdę zacny i godny polecenia. 
Serum nie zostawia tłustej warstwy, ale nie wchłania się zbyt szybko. Najlepiej nakładać je przed samym snem, gdy już nie mamy w planach wędrówek po mieszkaniu.


Maska do włosów z olejkiem arganowym:
Bardzo przyjemny produkt. Nie przetłuszcza włosów. Jest dość lekka. Maska bardzo ładnie pachnie.  Dość duża gęstość zapewnia wydajność.
Włosy są wygładzone, nawilżone, lekkie i sypkie. 
Na pewno jest to kosmetyk, który kupie przy kolejnej wizycie w drogerii Hebe. 
Maseczka ułatwia rozczesywanie, włosy po niej się nie elektryzują

Maska do włosów PHYTOKERATINE
Kolejna bardzo ciekawa maseczka do włosów. Z której działania też jestem zadowolona. 
Kosmetyk bardzo ładnie regeneruje zniszczone (w moim przypadku rozjaśnianiem) włoski. 
W odróżnieniu od poprzedniej maseczki włosy dużo ciężej rozczesać po zastosowaniu, co uważam za dość znaczny minus. Ale odżywia, wygładza, trzyma w ryzach niesforne kosmyki.
Nie przesusza włosów. 
Jeśli chodzi o relację ceny do jakości to mam z tym problem. Poprzednia maseczka jest dużo tańsza, a i dużo przyjemniejsza.
Ta jest odpowiednia dla włosomaniaczek, do których ja się nie zaliczam.

Energetyzujący multiaktywny koktajl Female
Na pewno jest to produkt, który z całego boxa zachwycił mnie najbardziej. Bardzo lubię mocno nawilżające kremy, które stanowią ratunek dla mojej atopowej cery. 
Jest to produkt, który bardzo mocno nawilża cerę, nie pozostawiając przy tym tłustego filtra. Skóra jest elastyczna, miękka, wygładzona. Nie uczula, nie powoduje wyskakiwania zaskórników. 
Ma bardzo dobry sklad. Jest to produkt, który na pewno zagości na stałe w mojej kosmetyczce.


Odżywcza pomadka do ust:
Czytałam wiele opinii, że wielu klientkom kolor pomadki nie przypadł do gustu. Mnie wprost przeciwnie. Zachwycił. Bardzo lubię takie nietypowe kolory. Szczególnie, że pomadki w paletach rudości, pomarańczy, oranży lubią być bardzo twarzowe.
Pomadka zapewnia doskonałe pokrycie warg, świetnie się błyszczy, nie zjada, bardzo długo utrzymuje na ustach. Podoba mi się, że po użyciu tej szminki nie trzeba czyścić zębów. Wiele kobiet, pewnie wie, co mam na myśli. Rimmel ma dość suche pomadki i w przypadku ich szminek, ten problem u mnie następuje nagminnie. 


Do recenzji wykorzystałam tacę, którą kupiłam w kampanii klubu Westwing