środa, 15 listopada 2017

48 - Andreas Gruber

 Andreas Gruber - urodzony w Wiedniu 49-latek. 
Autor wielu bestsellerów z kategorii horror czy thiller. Uwielbiany w Niemczech, zdobył szeroką sławę również w Europie. 
Wydawnictwo Papierowy Księżyc nie próżnuje i wydało jego książkę pt "48"
Oficjalna premiera miała miejsce 27 września.
Nie mogłam przejść obok niej obojętnie. 
Sam opis z tylnej okładki brzmiał na tyle sugestywnie, że po raz pierwszy rzuciłam w kąt inną lekturę i zanurzyłam się w tej.
Musicie wiedzieć, że ja z zasady nie mieszam gatunków. Jeśli czytam powieści historyczne, to po siedem pod rząd, jeśli kryminały, erotyki czy inne to tak samo. Nie ma u mnie czegoś takiego, jak u moich znajomych, że kończę dajmy na to kryminał, i już sięgam w następnej kolejności po romans czy fantastykę. 
Przy "48" złamałam tę zasadę. Czytałam bodajże jakiś romans historyczny i przeszłam w zupełną skrajność. I nie żałuję. Oh jak nie żałuję. 
Ogólnie ja bardzo lubię mroczne kryminały i mocne thillery, jednakże bardzo się boję je czytać. Mam bardzo lekki i niespokojny sen. Bardzo często śni mi się to o czym czytam. Budzę się z krzykiem, rozedrgana, z gorączką, bólem głowy, bywa że z płaczem.  Mimo tego, ten typ literatury bardzo mnie do siebie ciągnie i nie umiem się mu oprzeć. 
Ale do rzeczy. 
Gdy tylko otworzyłam książkę i przeczytałam pierwszą stronę już wiedziałam, że czeka mnie nie lada uczta. 
Pytanie seryjnego mordercy, które elektryzowało i wymagało odpowiedzi. 
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego, do cholery? 
Cała powieść trzyma bardzo mocno w napięciu. Pełna jest bardzo realistycznych, plastycznych opisów tortur i okrucieństwa. 
Razem z niemiecką policjantką Sabine Nemez odkrywamy portret psychologiczny mordercy, który nienawidzi kobiet. To w jaki sposób porywa je, torturuje i pozbawia je życia na terenie Austrii i Niemiec jest szokujące. 
Niektóre sceny przypominają mi powieści Remigiusza Mroza. Ten sam brak delikatności, ta sama dosadność. Różnica polega na tym, że Andreas porwał mnie swoją opowieścią od pierwszej do ostatniej strony i nic nie było przewalone w żadną stronę. U pana Mroza zawsze mam jakieś ale. 
Okładka książki jest bardzo mocna. Zostawiła we mnie ślad. Już ona daje znak, że w środku nie będzie miło. 
Czytałam wiele kryminałów i na pewno ten jest jednym z tych lepszych. Dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc za możliwość lektury tak dobrej książki. 
Serdecznie ją Wam polecam. 
Dialogi są wartkie, bohaterzy są dobrze nakreśleni, portret sprawcy idealnie oddany.