środa, 25 maja 2016

1014 ==> Yankee Candle - Caramel Pecan Pie





Jakiś czas temu w sklepie Homedelight podczas promocji kupiłam swój pierwszy pillar albo jak kto woli tumbler Yankee Candle. Wybrałam zapach Caramel Pecan Pie
Ta propozycja nie była dostępna w regularnej ofercie, więc nie wiem czy normalnie można go było dostać w Polsce. Raczej nie.  Ja się z nim nie spotkałam. 
Właśnie sprawdziłam i jest normalnie dostępny w amerykańskiej ofercie. 
Moja świeca ma dwa knoty. 
Jestem w niej tak zakochana i tak często ją palę, że postanowiłam zrobić recenzję zanim osiągnę denko. 

Bardzo lubię świece Yankee. Są dla mnie dobrze wyczuwalne, mają ciekawe mieszanki zapachowe, zróżnicowaną ofertę, częste kolekcje itd. Jednak nie ma co ukrywać, że świece w dużych słojach są kapryśne. Mało które bez pomocy ładnie rozpalają się do ścianek.
Nie po to daję za świece 100 zł żeby owijać je w skarpetę, ale z drugiej strony, jak już dałam tyle za produkt, to nie chce go zniszczyć, i owijam w sreberka, szaliczki i używam illumy. 
Pillar jest o tyle wygodniejszy, że ma dwa knoty, i podłużny kształt, które zapewniają szybkie i równomierne rozpalenie do ścianek. Dla mnie również zapach jest dużo mocniej wyczuwalny i prawie od razu po odpaleniu go czuję. 

Co do samego zapachu, jestem oczarowana, zakochana i wniebowzięta. Na pewno będę chciała jeszcze gdzieś go dostać. 
Bardzo długo szukałam świecy, która dałaby mi odczucie orzechów. Paradoksalnie orzechami włoskimi pachniała palona gruszka z Partylite (nie pamiętam angielskiej nazwy), i na którą też się czaję w świecy.  Uwielbiam ten aromat, lubię ten smak. Brakowało mi świecy, która oddałaby ulubiony posmak.
I w tej propozycji znalazłam to co chciałam.
Zapach jest bardzo kremowy, lepki oraz ciepły. 
Karmel wymieszany z różnymi orzechami jest mocno wyczuwalny i świetnie się ze sobą łączą poszczególne nuty. 
Co dziwne propozycja nie jest słodka. Jest ostra, pikantna, drażniąca, jakaś. Na końcu języka czuję posmak tego wszystkiego co odbiera nos. Jakbym jadła wszystko po kolei. 
Moja mama czuje w nim nuty roztopionego masła, ja natomiast palonego brązowego cukru i bardziej ku temu podbiciu się skłaniam. 
Nie wiem czy czuję w nim ciasto. 
Może... Hmmm... Jak byłam mała to moje ciotki piekły różne ciasta, wśród nich była totalnie obłędna rzecz. Ciasto snikers. Było w nim wszystko. Biszkopt, orzechy, kokos, karmel, czekolada. To ciasto to była czysta rozpusta i dekadencja. 
Ta świeca również.

Moc jest nieprzyzwoicie wielka, podchodzi pod killer, co już w ogóle trafiło w moje serce dokumentnie. 

Moja ocena 10/10 punktów.
Zapach nie ma wad. Jest absolutnie doskonały.